26 lat temu zmarł JEAN – CLAUDE IZZO, francuski dziennikarz, poeta i prozaik, autor bestsellerowej Trylogii marsylskiej, która ukazała się także w Polsce.
Miałam okazję przeczytać ten cykl. Było to ładnych parę lat temu, ale wciąż go pamiętam. Najbardziej przypadł mi do gustu drugi tom – „Szurmo”.
To od niego zaczęłam lekturę, ale nie przeszkadzało mi to, gdyż autor co jakiś czas wracał do wydarzeń z przeszłości, więc bez problemów orientowałam się z różnych aluzjach do pierwszej części.
Spodobał mi się klimat tej powieści oraz główny bohater, Montale, który przypomina mi słynnego komisarza Montalbano – ma włoskie korzenie, jest również znawcą i smakoszem śródziemnomorskiej kuchni, nie stroni od alkoholu i pięknych kobiet, ma sporo osobistych problemów i prowadzi śledztwo w niekonwencjonalny sposób, niejednokrotnie korzystając z kontaktów ze światem przestępczym, który zna od podszewki.
Atmosfera tej książki jest jednak bardziej mroczna niż w przypadku cyklu autorstwa A. Camillieriego.
Autor sporo miejsca poświęca Marsylii, miastu, w którym rozgrywa się akcja. Poznajemy przede wszystkim dzielnice zamieszkiwane przez emigrantów. To miejsca niebezpieczne, rządzące się własnymi prawami i opanowane przez różne mafie. Brak perspektyw i marazm robią przygnębiające wrażenie.
Pełne grozy są też nastroje panujące w środowisku Algierczyków, którzy stają się ważnymi bohaterami tej opowieści. Pisarzowi udało się świetnie pokazać kastowe zwyczaje i terrorystyczne zapędy arabskiej mniejszości narodowej.
Taka tematyka siłą rzeczy podejmuje problem rasizmu, który tutaj działa w dwie strony – Francuzi odnoszą się z pogardą do Arabów, ci zaś nienawidzą mieszkańców kraju, w którym znaleźli schronienie i sami się izolują.
To złożone zagadnienie, szczególnie drażliwe i istotne w polityce Unii Europejskiej, więc pod tym względem powieść nie straciła nic na aktualności.
Marsylia to w książce Izzo nie tylko wielokulturowa i pełna kontrastów metropolia, która boryka się z problemem uchodźców, wysoką przestępczością i korupcją wśród policji. To również miasto o bogatej historii, której ślady można odnaleźć na każdym kroku.
Sporo opisów przywodzi na myśl wydarzenia z przeszłości, i tej bardzo odległej, i dwudziestowiecznej.
Jest jeszcze, oczywiście, intryga kryminalna, chociaż muszę przyznać, że dla mnie miała tu ona takie samo znaczenie jak wątki obyczajowe.
Początkowo wydaje się, że zbrodnia ma oczywiste podłoże i znalezienie sprawców jest tylko kwestią czasu. Potem jednak sprawy się komplikują, co dodaje fabule wielu smaczków.
Przeczytałam „Szurmo” z napięciem i zainteresowaniem. Mimo poważnej tematyki była to również relaksująca lektura, przy której doskonale mi się odpoczywało.
Powieść polecam przede wszystkim miłośnikom kryminałów, w których – oprócz szybkiej akcji – liczą się klimat, refleksje i osobiste perypetie śledczych.
BEATA IGIELSKA
(źródło zdj. – wikipedia)

