Francuska klasyka kryminału w nowej odsłonie 

Nowe, eleganckie wydanie powieści Maurice’a Leblanca „Arsene Lupin. Dżentelmen włamywacz” ukazało się 3 marca nakładem Wydawnictwo Replika 

To na pewno gratka dla miłośników klasyki, ale także okazja do pierwszego spotkania z niezwykłym bohaterem.

dziewięciu opowieściach poznajemy jedne z najbardziej spektakularnych przygód niezwykłego bohatera, który łączy w sobie szyk, elegancję, inteligencję, spryt i wielką słabość do kradzieży oraz wodzenia na nos stróżów prawa.

Arsene Lupin potrafi skraść najbardziej strzeżone skarby i nie są to tylko drogocenne kamienie, kolie czy inna biżuteria, którą można po prostu schować w kieszeni.

Ofiarami dżentelmena- złodzieja padają także właściciele zabytkowych dzieł sztuki, kosztownych mebli i innych przedmiotów, których nie da się ot tak, po prostu wynieść z doskonale strzeżonej willi czy zamczyska. Ot tak się nie da, ale Arsene Lupin ma swoje niezawodne sposoby. Raz nawet celowo pozwala się pojmać i uwięzić w najbardziej strzeżonym więzieniu, by móc …przygotować kolejny skok.

Nieodłącznym elementem przygód eleganckiego włamywacza jest poczucie humoru – sposób, w jaki drwi z policjantów i inspektora Ganimarda oraz rzekomo przebiegłych bogaczy i arystokratów, niejednokrotnie wywołuje na tworzy czytelnika uśmiech.

W ostatnim opowiadaniu – jako wisienka na torcie – pojawia się …Sherlock Holmes.

Czy uda mu się wyjaśnić zagadkę kolejnego wybryku Lupina? A może przybędzie w zupełnie innym celu? Żeby się przekonać, trzeba uzbroić się w cierpliwość, chociaż nie jest to trudne, bo książkę czyta się bardzo szybko, więc na finał nie trzeba długo czekać.

Opowieści o wyczynach Arsene’a Lupina były kilkakrotnie przenoszone na ekran i właśnie zdjęcia z najnowszej adaptacji z Netflixa znajdziemy wewnątrz książki.

Bohater książek Maurece’a Leblanca stał się też tematem rozważań i interpretacji nie tylko recenzentów, ale i badaczy literatury – nawet Umberto Eco poświęcił mu jeden ze swoich tekstów.

Kim dla współczesnego nam czytelnika jest Lupin? Włamywaczem z honorem? Trącącym myszką, ale mającym swój niepowtarzalny urok przestępcą? Francuskim Janosikiem nie z gór, lecz miast?

Na to pytanie każdy czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Szukanie tej odpowiedzi to kolejna frajda towarzysząca lekturze.

Polecam z czystym sumieniem, tym bardziej, że od dawna jestem fanką niesamowitych przygód Lupina.

BEATA IGIELSKA