132 lata temu urodził się Jarosław Iwaszkiewicz, poeta i prozaik, tłumacz, autor wielu powieści, opowiadań, esejów.
Poniżej co nieco ode mnie na temat jednego ze zbiorów opowiadań pisarza.
Iwaszkiewicz niewątpliwie jest jednym z nielicznych polskich pisarzy, którzy świetnie radzili sobie ze wszystkimi rodzajami i gatunkami literackimi i na dodatek z literaturą faktu.
Do opowiadań z tego zbioru wróciłam z wielkim sentymentem przed pięcioma laty, bo wszystkie je czytałam w młodości.
Wszystkie, oprócz „Starej cegielni”, która okazała się dla mnie czymś nowym, zupełnie nieznanym, ale dostarczającym wielu pozytywnych wrażeń i dużych emocji.
Iwaszkiewicz świetnie radzi sobie zarówno z utworami, których akcja rozgrywa się w XX wieku, jak i z tymi, które osadzone zostały w przeszłości odległej o kilka stuleci (np. „Matka Joanna od aniołów”).
To ostatnie opowiadania zawsze robiło na mnie ogromne wrażenie, bo to nie tylko historia oparta na autentycznych wydarzeniach, do jakich doszło w XVII wieku we Francji. Autor, co prawda, przeniósł miejsce akcji do naszego rodzimego Ludynia, jednak skupił się nie tylko na temacie rzekomego opętania zakonnic i ich matki przełożonej, tytułowej Joanny.
Tak naprawdę to opowiadanie o sensie wiary, o religii, Bogu i jego roli w życiu człowieka, który bywa wiedziony na pokuszenie, ale jego wewnętrzny dramat nie skupia się jedynie na takich dylematach. Człowiek bowiem zbudowany jest także z krwi i kości, walczy z różnymi emocjami, także z pożądaniem i najzwyklejszymi na świecie potrzebami.
„Matka Joanna od aniołów” to również filozoficzny dyskurs nad różnymi religiami, które – mimo odmienności – stawiają w centrum zainteresowania boga i człowieka. Pobudzają także do refleksji na temat roli, jaką ludzie mają do spełnienia na ziemi.
Niezmiennie porusza mnie opowiadanie „Ikar”, które udowadnia, że można stworzyć niezapomnianą opowieść o pozornie zwykłym zdarzeniu, które w dodatku umyka uwadze oglądających je osób.
Wielką zaletą jest tu kontekst artystyczny, w którym autor nawiązuje i do znanego, kulturotwórczego mitu, i do obrazu Pietera Breugela „Pejzaż z upadkiem Ikara”.
Osobną zaletą tej prozy jest jej piękny, dopracowany styl, plastyczny język, który unika jednak barokowej metafory i w sposób wyważony, ale nie pozbawiony emocji opisuje świat i bohaterów trwale zapisujących się w pamięci czytelnika.
Polecam z czystym sumieniem.
(źródło zdj. – wikipedia)

