Demony sprzed lat

„Widmo przeszłości” Anety Kisielewskiej wciąga od pierwszych stron. To nie tylko thriller, ale i ciekawa opowieść o międzyludzkich relacjach.

Akcja rozgrywa się współcześnie.

Szesnastoletnia Klara wraca do domu pijana i kłóci się z rodzicami. Następnego dnia budzi się z potwornym kacem i odkrywa, że jest sama. Cieszy się z tej samotności, dopóki wizyta babci nie wzbudzi w niej niepokoju – starsza pani przyszła zaopiekować się jej młodszą siostrą. Dziewczynki jednak nie ma, a z rodzicami nie można się skontaktować. Cała trójka przepadła bez wieści… Na zawsze.

Po kilkunastu latach Klara jest już mężatką i matką małej Antosi. Wydaje się, że ma szczęśliwe życie, jednak wciąż nie może darować sobie, że jej ostatnie słowa skierowane do mamy i taty brzmiały wulgarnie i okrutnie.

Co roku, przed rocznicą zniknięcia rodziców i siostrzyczki, wracają wspomnienia, lęki i koszmary. Klarze wciąż wydaje się, że policja zrobiła za mało…

Tym razem złe sny nasilają się, a w dodatku kobieta widzi przed domem obserwującego teren mężczyznę. Zaczynają też dziać się inne dziwne rzeczy – otwarta furtka, która na pewno była zamknięta, poprzekładane w domu przedmioty…

Klara jest przerażona, a lęki potęguje fakt, że nikt jej nie wierzy. Nawet ukochany mąż uważa, że wszystko ma racjonalne wytłumaczenie, a żona zaczyna tracić zmysły…

Jak wyjaśni się ta zagadka?

To pytanie czytelnik zadaje sobie od początku, próbując jednocześnie bawić się w detektywa. Przyznam, że dość szybko zaczęłam się domyślać rozwiązania, ale nie popsuło mi to lektury.

Zaletą powieści jest trzymająca w napięciu akcja oraz narastający nastrój niepewności. Autorka ciekawie pokazała relacje między małżonkami w stresujących sytuacjach. Interesujący jest też portret psychologiczny głównej bohaterki – kobiety naznaczonej traumą, poczuciem winy, osaczeniem i chorobliwym lękiem o własne dziecko.

Całość napisana jest dynamicznie.

Styl współgra tu z tematyką. Emocje podnoszą też przekonujące dialogi i opisy przeżyć wewnętrznych Klary, co sprawia, że od lektury trudno się oderwać.

BEATA IGIELSKA