Gdy wspomnienia nie pozwalają żyć…

„Świetlista Dolina” to piękna, wzruszająca i na długo pozostająca w pamięci opowieść o młodym weteranie wojennym i mieszkańcach tytułowego miejsca, które bohater odwiedza podczas wędrówki.

Zaledwie dwudziestoośmioletni Noe ma za sobą bolesne przeżycia, których wspomnienia dręczą go nie tylko podczas nocnych koszmarów. W czasie drugiej wojny światowej walczył w piechocie wyzwalającej niemieckie obozy koncentracyjne. Przerażające obrazy z Dachau i śmierć kolegów z kompanii prześladują go na tyle często, że życie nieraz staje się dla niego udręką. Ucieczką od traumatycznych doświadczeń jest dla bohatera samotna wędrówka i przede wszystkim wędkowanie, które od dzieciństwa jest jego pasją.

Noego można nazwać zaklinaczem ryb, gdyż potrafi wyczuć instynktownie, gdzie warto zarzucić wędkę. Nawet w miejscach powszechnie uznawanych za bezrybne, bohater potrafi złapać na haczyk niewiarygodnie wiele byczków i jesiotrów.

Świetlistej Dolinie Noe dowiaduje się od innego zapalonego wędkarza. Trafia tam i – jak nigdy – zostaje w tym miejscu na dłużej. Poznając stopniowo życie mieszkańców, zaczyna przywiązywać się do nich, wraz z nimi przeżywa radości, smutki i wielką tragedię, jaka dotyka jedną z rodzin.

Mieszkańcy miasteczka, podobnie jak Noe, noszą w sobie bolesne wspomnienia wojenne. Część walczyła, część straciła bliskich. Trzy lata po wojnie potrafią już rozmawiać o niej, ale wciąż trudno im się otrząsnąć. Pomimo tego starają się nadal żyć pogodnie. Potrafią żartować, docinać sobie, plotkować. Wspólnie organizują małomiasteczkowe rozrywki, które dostarczają im radości, ale stają się też przedmiotem sporów.
To prości, ale uczciwi ludzie. Nie są ideałami; mają wady, bywają szorstcy albo nieznośni, ale w obliczu tragedii jednoczą się w wielką rodzinę.

Nie ma w tej powieści miejsca na literacki lukier. Jest zwykłe życie, często ciężkie, wyczerpujące, wymagające od bohaterów poświęceń, które przyjmują z godną podziwu pokorą.
Jest też wojenna tajemnica, o której wiele się mówi w Świetlistej Dolinie, a którą odkrywa przez przypadek Noe. Sekret ten okazuje się kolejnym ciężarem, z którym bohater musi się zmierzyć.

Powieść momentami przypomina książki J. Steinbecka i E. Hemingwaya. Terry Kay wpisuje się tą książką w najlepsze tradycje amerykańskiej prozy współczesnej.
Niesamowita i jedyna w swoim rodzaju jest atmosfera, jaka często pojawia się w powieściach o amerykańskim Południu – nieco senna, ale kryjąca w sobie wiele ludzkich namiętności.

Polecam wszystkim, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki. „Świetlista Dolina” to książka obok której nie można przejść obojętnie i którą na pewno warto przeczytać.

BEATA IGIELSKA