19 lat temu zmarła ORIANA FALLACI, jedna z najwybitniejszych dziennikarek i reporterek wszech czasów, autorka wielu książek z dziedziny literatury faktu, ale też powieści (np. „Wywiad z władzą”, „Wywiad z historią”, „Siła rozumu”, „Wściekłość i duma”, „List do nienarodzonego dziecka”, „Kapelusz cały w czereśniach”…).
Oriana Fallaci słynęła z bezkompromisowości, odwagi, konsekwencji. Część jej poglądów, zwłaszcza na kwestie związane z islamem, uważano (i nadal uważa się) za kontrowersyjne; jednocześnie trudno odmówić dziennikarce profetyzmu.
Od wielu lat podziwiam dorobek i postawę Fallaci.
Dziś pragnę zachęcić do przeczytania książki, która nie jest typowa dla jej pisarstwa (i może dlatego mniej znana).
„Podróż po Ameryce” to opowieść żywiołowa, barwna, ale i pełna refleksji z eskapad, jakie autorka odbyła w latach 60. minionego wieku.
Podczas swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych poznała ona doskonale Nowy Jork i Hollywood, a także przemierzyła tysiące kilometrów, podróżując przede wszystkim w towarzystwie aktorki Shirley McLaine. Wspólnie odwiedziły Las Vegas i włóczyły się po Południu oraz niegdysiejszym tzw. Dzikim Zachodzie.
Książka Oriany Fallaci jest nie tylko relacją z tej ekscytującej podróży.
Dużo miejsca dziennikarka poświęca dyskusjom, jakie odbywała z McLaine, gdyż w wielu kwestiach kobiety się nie zgadzały, np. miały odmienne zdanie na temat sytuacji Murzynów (takie słownictwo jest w książce) w Ameryce czy wegetacji Indian w rezerwatach.
Często dziennikarka posługuje się ironią, dając upust swojemu ciętemu językowi. Błyskotliwie porównuje amerykańską i europejską obyczajowość, odnosząc się bezpośrednio do włoskich tradycji i przyzwyczajeń.
Z książki tej wyłania się interesujący i intrygujący obraz Ameryki sprzed ponad pięćdziesięciu lat. To kraj pełen kontrastów, jednocześnie fascynujący i odpychający, zafascynowany nowoczesnością i pruderyjny, dający szansę emigrantom, ale i przepełniony rasistowskimi uprzedzeniami.
Oriana Fallaci posługuje się tak barwnym językiem i sugestywnym stylem, że podczas lektury wciąż miałam wrażenie, jakbym podróżowała wraz z nią, poznając wielkie gwiazdy kina, wybitnych pisarzy i reżyserów, a także zwykłych, anonimowych ludzi.
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie i – co ciekawe – pokazała, jak prorocze okazały się kolejny raz społeczne i kulturowe refleksje włoskiej reporterki.
Polecam nie tylko miłośnikom gatunku i fanom autorki.
BEATA IGIELSKA

