8 lat temu zmarł Petr Šabach, czeski prozaik, autor wielu humoresek i zabawnych opowiadań, w których często łączył rozbrajające poczucie humoru z poważną tematyką polityczną.
Kilka razy pisałam już o jego książkach.
Dziś polecam „Dowód osobisty”.
To zapiski narratora, którego poznajemy jako absolwenta podstawówki, a potem śledzimy jego losy aż do życiowej dojrzałości, gdy jest on już mężem i ojcem.
Główny bohater najpierw opisuje szkolne przygody swoich kumpli. Zgrana paczka urwisów i nygusów doprowadza swoimi szalonymi pomysłami do wielu nieporozumień, niezmiennie bawiąc czytelnika, bywa że do łez.
Charakterystyki uczniów i nauczycieli, rodziców, sąsiadów, milicjantów i donosicieli są celne i komiczne. Aż roi się tu od wszelkiej maści dziwaków i oryginałów, którzy zapisują się w pamięci odbiorcy.
„Dowód osobisty” to nie tylko solidna porcja czeskiego humoru w najlepszym wydaniu. To także satyra i utwór demaskatorski, którego autor zręcznie posługuje się czarnym humorem, absurdem i groteską.
Jak w wielu innych książkach Šabacha, tak i w tym przypadku jest i śmieszno, i straszno, gdyż sporo wydarzeń rozgrywa się podczas inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, a także podczas późniejszych rozruchów i demonstracji.
Autor pisze barwnie, nieraz dosadnie, ale – co ciekawe – umie też połączyć wulgarność z nastrojowością i szczyptą liryzmu.
Książka do pośmiania się, ale także do przemyślenia. Pod wieloma względami wciąż aktualna.
Polecam z czystym sumieniem.
BEATA IGIELSKA
(źródło zdj. – wikipedia)

