117 lat temu urodził się MIKA WALTARI, fiński pisarz znany przede wszystkim jako autor powieści historycznych i kryminalnych.
Niegdyś bardzo poczytny w Polsce, dziś już chyba trochę zapomniany i niedoceniany, chociaż jego książki wciąż są wznawiane.
Do najbardziej znanych powieści historycznych autora należą: „Egipcjanin Sinuhe”, „Karin, córka Monsa”, „Czarny Anioł”, trylogia rzymska („Tajemnica królestwa”, „Rzymianin Minutus”, „Mój syn, Juliusz”).
Międzynarodową sławę zdobył też detektywistyczny cykl o komisarzu Palmu.
Jeśli nie znacie twórczości tego pisarza, to zachęcam do sięgania po jego powieści.
Poniżej co nieco ode mnie na temat „Karin, córka Monsa”.
Napisana w latach 40. minionego wieku książka utrzymana jest w stylu, który dziś może trącić myszką – sporo tu podniosłych fragmentów, przypominających nastrojem średniowieczne eposy rycerskie. Na pewno nie jest to język, jaki spotykamy w popularnych obecnie historycznych powieściach Philippy Gregory czy duetu Iny Lorentz.
Mi jednak styl ten nie przeszkadzał, gdyż świetnie współgrał z klimatem opisywanych wydarzeń.
Mika Waltari pokazał się tu nie tylko jako doskonały znawca dawnej historii skandynawskiej, ale również jako mistrz w budowaniu napięcia.
Początkowo historia pięknej wieśniaczki i szwedzkiego króla płynie powoli, niczym romantyczna pieśń o miłości. Z czasem akcja nabiera tempa, by zmienić się w pełną grozy opowieść o żądzy władzy i pełnej okrucieństw walce o tron, o budzeniu się demonów i szaleństwie, ale także o wielkim poświęceniu ze strony tytułowej bohaterki.
W ostatnich rozdziałach niemal namacalnie czuje się zagrożenie i zaciskający się wokół króla Eryka XIV krąg zła, które nie znika wraz z pozbawieniem go tronu, gdyż „…uwięziony król ma zawsze sprzymierzeńców. Dopóki żyje, jest pionkiem w wielkiej grze politycznej, choćby nawet sam zupełnie był tego nieświadomy. I niewiele tu zmienia, że przenoszą go z jednej twierdzy do drugiej, że zamurowują okna jego celi i że strażnicy więzienni drażnią go do szału. Dopóki żyje, jest i pozostanie niebezpieczeństwem dla tego, kto odebrał mu tron”.
„Karin, córka Monsa” to jednak nie tylko ponadczasowa powieść o mechanizmach władzy. To również wzruszająca historia kobiety poświęcającej wszystko dla ukochanego mężczyzny, któremu daleko do ideału. Na pewno ubarwia to fabułę, która na przykładzie losów Karin pokazuje, że „nie ma nic płomienniejszego i trwalszego jak nadzieja kochającej kobiety”.
BEATA IGIELSKA

