„Zapomniane życie” to książkowy debiut Ewelina Paprotny , tym razem w sferze literatury dla dorosłych.
Liczącą niemal 400 stron powieść czyta się szybko, z emocjami i z przyjemnością, tym bardziej, że autorka umie posługiwać się słowem (a dbałość o polszczyznę to w ostatnich latach rzadkość w naszej rodzimej literaturze).
Akcja rozgrywa się współcześnie, przede wszystkim w Barcelonie. To tam wybiera się główna bohaterka, Lena.
Kiedyś zadowolona ze swojego poukładanego życia i pracy dziennikarki, młoda kobieta zaczyna odczuwać znużenie. Mało co ją cieszy i satysfakcjonuje, więc przyjmuje zaproszenie od Carli, hiszpańskiej przyjaciółki z czasów studenckiej wymiany.
Przylot do Barcelony i nagła zmiana środowiska oraz spotkania z nowo poznanymi ludźmi sprawiają, że Lena łapie przysłowiowy oddech.
Spacery starymi, klimatycznymi uliczkami miasta, zwiedzanie zabytków i spędzanie czasu w atrakcyjnych knajpkach oraz na plaży szybko przynoszą efekty. Lena z przyjemnością wraca do fotografowania, oddając się swojej wielkiej pasji.
Radością i przeżyciami dzieli się z bliskimi, którzy zostali w Polsce. Chociaż ma za sobą zaledwie kilka dni w Barcelonie, promienieje, emanuje energią, zaczyna dostrzegać piękno otaczającego świata. I to nie tylko monumentalnych katedr czy kamienic, ale i drobiazgów, na które przestała ostatnio zwracać uwagę. Ze zdziwieniem odkrywa, jak wiele dać może wypicie kawy w kawiarence, zjedzenie lokalnego smakołyku czy czytanie na balkonie z pięknym widokiem…
Tę sielankową atmosferę nagle przerywa dramatyczne wydarzenie, które sprawia, że kobieta traci pamięć i trafia do szpitala. Mimo troskliwej opieki, nie potrafi przypomnieć sobie, kim jest. Czasem jedynie jakieś szczegóły podpowiadają, czym mogła kiedyś się zajmować. Tak dzieje się na przykład wówczas, gdy Lena – teraz nazywana Mariposą – profesjonalnie posługuje się aparatem fotograficznym. To jednak tylko okruchy, które nie dają się poskładać w całość…
Oczywiście, po nagłym zniknięciu Leny niepokoją się o nią jej przyjaciele i rodzina. Czy uda się ją odnaleźć? I czy młoda, piękna kobieta odzyska pamięć? Czy w ogóle tego chce?… I czy chcą tego jej nowi znajomi?
Te pytania od pewnego momentu cały czas towarzyszą czytelnikowi, wzbudzając nieustanny niepokój. I nic dziwnego, bo autorka umie grać na emocjach odbiorcy. Robi to bez zadęcia i niebanalnie, najpierw racząc nas ujmującymi, relaksującymi opisami pięknej, gościnnej Barcelony, a potem burząc tę sielankę i budując napięcie, które sprawia, że odwraca się kartkę za kartką, chcąc jak najszybciej poznać finał.
Plusem są kreacje bohaterów, zwłaszcza psychologiczny portret głównej bohaterki. Od początku wzbudziła ona we mnie sympatię, ale też – przeczuwając, że spotka ją coś złego – nieustannie jej kibicowałam. Polubiłam Lenę, bo jest postacią z krwi i kości, przekonującą, naturalną. Mimo iż książka jest literacką fikcją, miałam wrażenie, jakbym naprawdę towarzyszyła wciąż Lenie w jej radościach i smutkach. Czasem nawet chciałam ją przytulić… (a to rzadko mi się zdarza w przypadku literackich bohaterek).
Bardzo spodobał mi się też ukazany w powieści obraz Barcelony (i jeszcze jednego katalońskiego miasta, którego nazwy nie zdradzę, by nie spojlerować).
Znam oba te miejsca i mam do nich wyjątkową słabość, więc z ogromnym sentymentem do nich wróciłam na kartach „Zapomnianego życia”.
Udało się Ewelinie Paprotny oddać klimat stolicy Katalonii. Mamy okazję rozsmakować się i w lokalnych specjałach kulinarnych, i poczuć atmosferę najbardziej znanych dzielnic, ale także mniej popularnych miejsc.
Niemal fizycznie odczuwa się upał, prażące słońce, cień rzucany przez stare kamienice, powiew bryzy… Słyszy się uliczny gwar, urywki rozmów w różnych językach; czuje się zapach kawy, churrosów, patatasów, tortilli i przekąsek… (dlatego lepiej nie czytać z pustym żołądkiem).
Ciekawe jest też wyszukiwanie na kartach powieści kulturowych i literackich kontekstów (z „Katedrą w Barcelonie” Falconesa na czele).
Nie chciało mi się wracać ze słonecznej Hiszpanii do zimnej i zimowej Polski… Ale cóż zrobić – każda książka kiedyś się kończy, a ja mam nadzieję, że nie jest to ostatnia proza dla dorosłych stworzona i wydana przez autorkę.
Nawet jeśli następnym razem Ewelina Paprotny nie zabierze nas do ciepłego kraju, z chęcią poznam perypetie nowych postaci, jakie urodzą się w jej wyobraźni, bo nie ulega wątpliwości, że powinna pisać.
Jej debiutancką powieść POLECAM Z CZYSTYM SUMIENIEM ![]()
BEATA IGIELSKA

