214 lat temu urodził się, CHARLES DICKENS, angielski prozaik, autor wielu powieści i opowiadań, jeden z moich ulubionych klasyków.
Zaczęłam czytać jego książki, będąc uczennicą podstawówki (najpierw był „David Copperfield”, potem „Opowieść wigilijna” i „Oliver Twist”…) i tak już mi zostało.
Co jakiś czas wracam z wielką przyjemnością do prozy Dickensa i każdorazowo odkrywam w niej coś nowego.
Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to zachęcam…
Z okazji rocznicy POLECAM mało znaną powszechnie, ostatnią książkę autora – „Tajemnica Edwina Drooda” (nawiązuje do niej słynny „Drood” Dana Simonsa).
Pierwsze strony wprowadzają mały zamęt, gdyż autor przedstawia kilka różnych wątków, pozornie niepowiązanych ze sobą. Dopiero, gdy losy postaci się krzyżują, zaczyna być naprawdę ciekawie.
Wielka szkoda, że Dickens nie zdążył ukończyć powieści, gdyż tytułowa tajemnica zostaje nierozwiązana. Daje to, oczywiście, pole do popisu wyobraźni czytelnika, który może dopowiedzieć sobie zakończenie – albo krwawe, albo szczęśliwe, albo nawet sentymentalne.
Podpowiedzią mogą okazać się uwagi do powieści i propozycje finału zamieszczone w drugiej części książki. Ich autorzy analizują wnikliwie szczegóły historii stworzonej przez Dickensa i wysuwają własne teorie na temat potencjalnego zakończenia.
Najbardziej przypadła mi do gustu trzecia wersja, zapisana w formie sprawozdania z procesu sądowego – ciekawa jest nie tylko treść, ale i literacka zabawa, jaką autor prowadzi z czytelnikiem, odwołując się do różnych fragmentów niedokończonej powieści.
„Tajemnica Edwina Drooda” zawiera typowe dla Dickensa elementy ironii, a nawet szyderstwa, groteski, hiperboli i humoru. Te zabiegi literackie służą nie tylko urozmaiceniu fabuły i stylu, ale także (a może przede wszystkim) demaskują wady wiktoriańskiej obyczajowości i pokazują w krzywym zwierciadle dziewiętnastowieczne społeczeństwo angielskie.
Na uwagę na pewno zasługuje też bogaty język, pełen plastycznych, rozbudowanych opisów i kwiecistych dialogów (literackimi majstersztykami są np. opisy kredensu z przetworami i ziółkami oraz rozmowa między właścicielką wynajmowanego mieszkania i nowymi lokatorkami).
Czytałam tę powieść z wielką przyjemnością, bo to gratka nie tylko dla miłośników twórczości Dickensa, ale dla wszystkich, którzy cenią w książkach niebanalną fabułę i literackie piękno.
BEATA IGIELSKA

