O powieściach Jakub Baczykowski napisano już tak wiele, że trudno stworzyć coś nowego.
To są chyba najczęściej polecane ostatnio w grupie Książkowzięci książki i doszło nawet do tego, że byłam podejrzewana o …pokrewieństwo z autorem i jakieś konszachty.
Nie jesteśmy spokrewnieni. Nie mamy żadnych konszachtów. Mało tego – dopiero teraz sięgnęłam po jego prozę, a wpływ na to z pewnością miała przesyłka od Aneta Benczkowska i FanKlubu Jakuba Bączykowskiego –
https://www.facebook.com/groups/1215926106866747
Sporo Książkowziętych pisało mi, że gdy zacznę czytać powieść „Zadzwoń, jak dojedziesz”, to nie będę mogła oderwać się od lektury. I tak właśnie się stało – pochłonęłam całość jednym tchem i z dużymi emocjami.
Bohaterowie tej wzruszającej historii to trójka dorosłego rodzeństwa i ich owdowiały, leciwy ojciec, który cierpi na samotność. W trzecią rocznicę śmierci jego żony odwiedzają go syn i dwie córki z bliskimi. Szybko orientujemy się, że Mateusz, Renata i Ania nie dogadują się jako rodzeństwo i od śmierci matki dzielenie się opieką nad tatą sprawia im wiele problemów, a także prowadzi do konfliktów.
Rocznicowe spotkanie obnaża relacje między dziećmi Ryszarda, ale też w poruszający sposób ukazuje, jak bardzo zmieniło się życie mężczyzny, który podupadł na zdrowiu, postarzał się, schudł i nawet spojrzenie ma inne, coraz bardziej nieobecne.
Ważną rolę w powieści odgrywają retrospekcje, które przenoszą nas w czasy dzieciństwa Mateusza, Renaty i Anny. Dzięki tym rozdziałom lepiej poznajemy nie tylko przeszłość bohaterów, ale także motywy ich postępowania i decyzje podejmowane w dorosłym życiu. Rozumiemy, ale niekoniecznie popieramy i akceptujemy…
Bardzo smutna jest ta książka, która ukazuje jak ważna jest potrzeba opieki nad starym ojcem. I jak jest problematyczna dla jego dzieci. Ich rozmowy, docinki, podteksty wiele mówią o nich samych. Autor nikogo tu nie ocenia. Nie musi. Czytelnik sam wyciąga wnioski…
Trudno przestać myśleć o tej książce, nawet gdy odłoży się ją już na półkę, zwłaszcza że niezwykle poruszające okazuje się zakończenie. Przyznam, że autor mnie nim zaskoczył i należy mu się za to duży plus.
Nie ma w powieści „Zadzwoń jak dojedziesz” miejsca na banały, nawet jeśli postaci czasem wydają się nieco szablonowo skonstruowane. To proza życiowa aż do bólu, ważna dająca do myślenia i ukazująca w szerokim świetle problem starości, gdyż nie dotyczy to tylko książkowej postaci.
Moją uwagę zwróciła tu jeszcze pięknie, wzruszająco ukazana miłość między małżonkami.
Całość napisana jest prosto, ale z dbałością o styk i język, co na pewno sprzyja szybkiej lekturze.
POLECAM SZCZERZE (i już zastanawiam się, po którą powieść pisarza sięgnąć teraz…)
BEATA IGIELSKA

