Powieść, która porusza do żywego

Główni bohaterowie powieści Tomasza Betchera „Ognie lotne” to Damian i Karolina,  wychowankowie domu dziecka. Mają za sobą wstrząsające przeżycia z dzieciństwa, a i późniejsze perypetie nie okazują się łatwe.

Ich losy śledzimy z zapartym tchem, tym bardziej, że akcja jest nieprzewidywalna, a Damian i Karolina spotykają się w różnych sytuacjach. Od początku widać, że coś między nimi iskrzy, nawet gdy jako dzieci nie chcą przyznać się do tego przed sobą. W dorosłym życiu także zbliżają się i oddalają, a czytelnik nieustannie zastanawia się, czy ostatecznie uda im się wspólnie ułożyć sobie życie.

Zakończenie zaskakuje i to bardzo. Autor zabawił się tu ze mną w kotka i myszkę, ale dobrze, że tak właśnie się stało, bo nie lubię przewidywalnych i banalnych finałów.

W tej powieści na banały nie ma miejsca. Tu jest samo życie, ukazane od jego najtrudniejszych stron, gdyż pisarz zagłębia się w trudne, bolesne tematy, związane m.in. z domową przemocą, dzieciństwem naznaczonym traumami, przemocą szkolną i łatką dziecka „z bidula”.

Mocną stroną powieści jest jej psychologizm. Tomasz Betcher pokazuje, jak doświadczenia z pierwszych lat życia rzutują na przyszłość człowieka i jak wiele zależy od tego, jakich ludzi spotyka się na swojej drodze.

Oprócz głównych bohaterów, mamy tu także inne interesujące postacie – drugoplanowe oraz epizodyczne – każda a nich ma swoją mniejszą lub większą historię, a ta niezmiennie okazuje się interesująca.

„Ognie lotne” to powieść bardzo dojrzała, widać, że stworzona przez autora, który doskonale wie, o czym pisze, a także robi to bardzo dobrze pod względem warsztatowym.

Poruszyła mnie ta proza niesamowicie i wstrząsnęła mną do głębi. Ktoś chyba wspomniał w grupie, że powinna być szkolną lekturą, a ja w pełni z tym się zgadza. I polecam szczerze, także w wersji audiobooka – w rewelacyjnej interpretacji Kamila Prubana.

BEATA IGIELSKA