Czarne chmury historii

„Kryształowy deszcz” Marka Stelara to drugi tom serii, której bohaterem jest radca kryminalny Eilhard Kurtz. W niczym nie ustępuje on pierwszej części, więc pochłonęłam jednym tchem.

Akcja rozgrywa się jesienią 1938 roku w Stettinie. Z wizytą ma tu przybyć sam Adolf Hitler, więc przełożony Kurtza, służalczy i odrażający karierowicz, dwoi się i troi, by zwerbować swojego podwładnego w szeregi partii NSDAP. Eilhard kolejny raz odmawia, ale coraz trudniej mu zapanować nad emocjami. Najchętniej ukręciłby szefowi ten nazistowski łeb, ale o tym może tylko pomarzyć.

Gdy emerytowany generał Ernst von Mannschwitz zostaje zamordowany w swoim mieszkaniu, w policji wrze, tym bardziej, że zbrodni dokonano w wyjątkowo brutalny sposób, sugerujący jakiś mord rytualny. Jakby tego było mało, na ścianie namalowano gwiazdę Dawida.

Szef Kurtza jest święcie przekonany, że to sprawka Żydów, jednak doświadczony śledczy od razu podejrzewa prowokację.

Tropy prowadzą do tajemniczej organizacji, ale nie ma ona nic wspólnego z wyznawcami judaizmu. W dodatku pojawia się kolejna ofiara…

Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tutaj autor skupia się nie tylko na kryminalnej intrydze, która ostatecznie okazuje się niezwykle złożona.

Marek Stelar bardzo ciekawie i rzetelnie opisuje tło historyczne, zwracając szczególną uwagę na szerzący się antysemityzm oraz na bezkarne działania nazistów. Jednym z dramatycznych wydarzeń jest Noc Kryształowa, do której wyraźnie nawiązuje tytuł książki.

Interesujące są też osobiste przeżycia Eilharda, który zostaje uwikłany w perfidną, skomplikowaną grę, z której wydaje się nie mieć wyjścia.

Dodatkowo niebezpieczeństwo grozi jego przyszłemu zięciowi, który ma żydowskich przodków.

Wszystkie te wydarzenia nakładają się na siebie, sprawiając, że od lektury trudno się oderwać. Akcja jest wartka i pełna nagłych zwrotów, ale czytelnikowi towarzyszy nie tylko adrenalina. Wiele fragmentów powieści skłania do refleksji, które pogłębiają się tym bardziej, że przecież odbiorca wie, jak potoczy się dalej historia III Rzeszy i świata.

Całość napisana jest dynamicznie, barwnie, ale z dbałością o styl i język. Jest tu też miejsce na liryczne frazy i na fragmenty zabarwione humorystycznie. To trudna sztuka połączyć takie tony z poważną tematyką i narastającą grozą.

POLECAM SZCZERZE, nie tylko tym, którzy lubią i cenią prozę Marka Stelara oraz kryminały retro.

BEATA IGIELSKA