Po powieści Marka Stelara sięgam w ciemno, pewna udanej lektury. Tak też było w przypadku „Wybranej”, pierwszego tomu cyklu o komisarz Iwonie Banach.
Bohaterka kieruje zespołem, który ma zatrzymać przestępcę. Akcja jednak się nie udaje – ginie podczas niej młody policjant, a Iwona traci pracę. W dodatku w tym samym czasie znika jej wieloletni partner życiowy, zostawiając tylko pożegnalną karteczkę.
Kobieta jest nie tylko rozżalona, ale i załamana, gdyż nie wyobraża sobie siebie w innej pracy. Z czegoś jednak trzeba żyć, więc ima się różnych zajęć – z różnym skutkiem.
Pewnego dnia otrzymuje propozycję bardzo dobrze płatnej roboty. Problem w tym, że propozycja ta wychodzi ze strony przestępczego półświatka…
Dalszej treści nie zdradzę, by byłoby to już spojlerowanie. Dodam tylko, że autor kolejny raz zabawił się ze mną w kotka i myszkę! Ale ta zabawa mi się spodobała, bo bardzo lubię tworzone przez niego niespodzianki fabularne.
Akcja, jak zawsze, jest wartka i nieprzewidywalna, ale jednocześnie realistyczna, gdyż pisarz zawsze przedstawia świat ze znajomością tematu. Tym razem zagłębiamy się w brudną i niebezpieczną rzeczywistość, pełną przemocy i krzywd. Środowisko rzekomo elitarnego klubu rozrywki skrywa potworne tajemnice.
Plusem na pewno są też kreacje postaci – wyraziste, przekonujące, wiarygodne.
Całość czyta się szybko i z emocjami, także dzięki dynamicznemu stylowi. Zakończenie zaskakuje, chociaż już wcześniej autor zadziwia czytelnika.
I kolejny raz muszę podkreślić, że powieść Marka Stelara nie jest tylko prozą podnoszącą czytelniczą adrenalinę. Skłania ona także do refleksji i podejmuje bardzo ważne tematy.
POLECAM SZCZERZE!
BEATA IGIELSKA

