„Co to za Bóg, co każe za siebie walczyć człowiekowi?”
Powyższy cytat pochodzi z mało znanego powszechnie dramatu „Natan Mędrzec” Gottholda Ephraima Lessinga, niemieckiego pisarza i uczonego, który zmarł 245 lat temu.
Właśnie z okazji rocznicy jego śmierci postanowiłam chociaż pobieżnie przypomnieć sylwetkę i twórczość bardzo wrażliwego i mądrego człowieka, który – mimo iż wychował się w domu słynącego z surowości duchownego luterańskiego – umiał wyzwolić się z rodzinnych pęt.
G.E. Lessing był nie tylko człowiekiem oświecenia. Moim zdaniem wyprzedzał swoją epokę i wielka szkoda, że dzisiejsze podręczniki do historii i języka polskiego traktują go w sposób marginalny.
Za co cenię G.L. Lessinga? Przede wszystkim za poglądy – głosił bowiem idee tolerancji religijnej i przekonanie, że dobro człowieka wcale nie zależy od jego wiary.
W swoim ostatnim dziele „Natan Mędrzec” zawarł chyba kwintesencję swej filozofii.
Dramat ten, którego akcja rozgrywa się w XII wieku w Jerozolimie, podczas wyprawy krzyżowej, nie jest wybitnym dziełem literackim. Można nawet powiedzieć, że daleko mu do arcydzieła w takim właśnie rozumieniu.
Na uwagę jednak zasługują kwestie religijne i moralne. Wygłoszona przez tytułowego bohatera przypowieść o trzech identycznych pierścieniach, które ojciec podarował trzem synom, wyraźnie odnosi się do trzech religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.
Dzisiejszemu oczytanemu humaniście ten klasyczny dramat może wydać się zbyt oczywisty, może trącić myszką pod względem formy, może drażnić oczywistością i przewidywalnością akcji…
Nie do przecenienia są jednak, moim zdaniem, zawarte w nim refleksje. Na pewno ponadczasowe i szczególnie dziś aktualne.
Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłabym do lektur obowiązkowych szkół średnich przynajmniej fragmenty „Natana Mędrca”, przynajmniej wspomnianą przypowieść o trzech pierścieniach…
BEATA IGIELSKA

