Książka ukazała się 20 stycznia nakładem Wydawnictwo Replika
Cenię literackie i dziennikarskie pióro Agnieszki Lewandowskiej – Kąkol. Dotychczas jednak znałam tylko jej opowiadania oraz reportaże, więc z zainteresowaniem sięgnęłam po powieść „W sieci uczuć”. Wybór okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, bo lektura dostarczyła mi wielu emocji i refleksji, a także dała nadzieję na to, że powstanie dalszy ciąg…
Bohaterkami są trzy siostry, które przed wybuchem drugiej wojny światowej dorastały w kochającej się wileńskiej rodzinie.
Największą tragedią okazuje się dla nich sowiecka okupacja, za sprawą której dziewczęta trafiają w głąb Związku Radzieckiego, a potem zostają rozdzielone w Kazachstanie.
Życie każdej z nich układa się inaczej. Joanna po wojnie osiada w Kanadzie, Alicja trafia do Rodezji, a Barbara – mimo protestu sióstr – decyduje się zostać w sowieckiej Rosji za sprawą miłości.
Po latach udaje im się nawiązać ze sobą kontakt, a Alicja przyjeżdża nawet do Joasi i próbuje ułożyć sobie życie na nowym kontynencie.
Perypetie każdej z sióstr są burzliwe, naznaczone cierpieniem i bolesnymi wspomnieniami wojennymi. Wiele je dzieli, łączy zaś tęsknota za rodzinnym domem i ojcem, którego losy nie są znane.
Autorce udało się bardzo ciekawie ukazać i przeszłość, i teraźniejszość, gdyż akcja nie płynie linearnie. Tak naprawdę zaczyna się po wojnie, ale dzięki licznym retrospekcjom poznajemy bohaterki jako dzieci i dziewczęta, by potem śledzić ich kobiece losy przez kilka dekad.
Interesujące i intrygujące są relacje między Joanną i Alicją, które wiele łączy, ale i dzieli. W ich życiu Barbara pojawia się dopiero po latach z oczywistych względów – narażona na ciągłą inwigilację w reżimowym państwie boi się kontaktować z bliskimi z zagranicy, nawet gdy jest to możliwe.
Autorka bardzo ciekawie ukazała nie tylko perypetie sióstr, ale także losy Polaków, których wojenna zawierucha rozrzuciła po całym świecie. Sporo miejsca pisarka poświęciła na przykład warunkom, w jakich przyszło żyć zesłańcom, którzy trafili do Rodezji. Podobnie rzecz ma się z tymi, którzy wyemigrowali do Kanady.
Widać, że Agnieszka Lewandowska-Kąkol zna doskonale historię i potrafi ją przybliżyć czytelnikowi w sposób zajmujący, a jednocześnie z dbałością o realia i szczegóły. Udowodniła to już w swoich poprzednich książkach, a „W sieci uczuć” kolejny raz to potwierdza.
Bardzo spodobała mi się także warstwa obyczajowa i psychologiczna powieści. Codzienne życie postaci śledzi się z zapartym tchem, gdyż akcja jest nieprzewidywalna. Wciągające są nie tylko perypetie, ale i przeżycia wewnętrzne bohaterek oraz bohaterów, ich decyzje, trudne wybory, nieraz obarczone bolesnymi konsekwencjami.
Czytało mi się tę powieść z dużymi emocjami, gdyż tematyka związana z kresami, wojną oraz powojenną emigracją jest mi bliska z rodzinnych powodów. Poza tym bardzo zaciekawiły mnie losy trzech sióstr, które tak naprawdę można uznać za symbol powojennej tułaczki wielu Polek i Polaków. Podobnie rzecz ma się z wątkami pobocznymi dotyczącymi postaci drugoplanowych, a nawet epizodycznych.
Niewątpliwym plusem powieści jest jej dopracowany, literacki styl, dbałość o polszczyznę i niebanalne dialogi oraz opisy przeżyć wewnętrznych. Nieraz też pojawia się w opisach przyroda, która – w odróżnieniu od ludzkich losów – nawet jeśli jest złowroga, to pozostaje piękna i potrafi zachwycać swoim majestatem.
POLECAM SZCZERZE i mam nadzieję, że powstanie kontynuacja, bo chętnie poznałabym dalszy ciąg.
BEATA IGIELSKA

