Czytało mi się powieść „Ja jestem Wenus” z dużą przyjemnością.
Barbara Mujica bardzo ciekawie i wiarygodnie odmalowała obraz życia rodziny Diega Velazqueza i hiszpańskiego dworu, który pozornie pozostawał wierny nakazom Inkwizycji, w rzeczywistości zaś pławił się w rozpuście.
Interesująca jest narracja prowadzona z perspektywy starej kobiety, która wspomina przeszłość. Od początku wiemy, że to ona została uwieczniona na tytułowym obrazie, nie znamy jednak jej imienia. Prawdę tę bohaterka odkrywa dopiero pod koniec powieści, zaskakując czytelnika.
Velazquez, mimo iż jest kluczową postacią, odsunięty został w tej historii na drugi plan. Dominującą rolę odgrywają tu kobiety jego życia – żona, córka, modelki i tajemnicza narratorka.
Oprócz pierwszoplanowych postaci ciekawi są bohaterowie poboczni, np. dezerter-żebrak, którego wstrząsająca przeszłość robi duże wrażenie.
Całość napisana jest lekko, ale z literackim wdziękiem, więc polecam z czystym sumieniem.
BEATA IGIELSKA

