
•
Po tym, jak niedawno pochłonęłam jednym tchem powieść „Bóg lasów”, sięgnęłam po kolejną książkę Liz Moore. „Rzeka odchodzących dusz” okazała się również niesamowicie wciągającą, intrygującą prozą, wywołującą mnóstwo emocji i skłaniającą do refleksji. Początkowo wydawało mi się, że będzie to kryminał, ale okazało się, iż autorka stworzyła znacznie bardziej złożoną opowieść, w której poruszyła kilka ważnych, ponadczasowych problemów. Mickey jest policjantką samotnie

•
„Bóg lasów” Liz Moore to powieść łącząca cechy kryminału, prozy obyczajowej i psychologicznej. Niemal 500 stron pochłonęłam całość jednym tchem i z dużymi emocjami. Mimo iż skończyłam czytać kilka dni temu, treść wciąż we mnie „siedzi”. Akcja zaczyna się latem 1975 roku w górach Adirondack. Rankiem okazuje się, że zaginęła trzynastoletnia uczestniczka obozu dla dzieci. Od razu zaczyna się robić