Mój prywatny festiwal z prozą Michała Śmielaka nadal trwa!
„Wilcza Chata”, podobnie jak „Osada” i „Śnieg przykryje”, pochłonęła mnie bez reszty. Zarwałam noc, ale nie żałowałam, bo lektura okazała się bardzo udana.
Agata spędza urlop w malowniczych Bieszczadach. Podczas biegu treningowego zostaje napadnięta przez zamaskowanego napastnika. Z opresji ratuje ją samotnie mieszkający mężczyzna. Wkrótce okazuje się, że to znany autor kryminałów, którego książki uwielbia matka Agaty.
Młoda kobieta nigdy nie czytała bestsellerów swojego wybawcy, więc sięga po jeden z nich, gdy zostaje sama w domu. To, co odkrywa, sprawia, że zaczyna bać się Piotra, a jej strach podsyca fakt, że położona w górach chata została odcięta od świata po załamaniu się pogody.
Kim naprawdę jest pisarz? I czego chce od Agaty?
Oprócz tych pytań, wiele wątpliwości rodzi także zachowanie innych bohaterek i bohaterów, których losy w pewnym momencie krzyżują się z wątkiem ocalonej kobiety.
Niezmiennie podczas czytania towarzyszy nam niepokój oraz ciekawość, która sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury.
Autor kolejny raz osadził akcję w górach, podczas śnieżycy, gdy zimno i wiatr tak dają się we znaki, iż niemal fizycznie odczuwa się ich działanie. Ta synestezja jest niesamowita! Dobrze, że czytałam opatulona kołdrą, bo inaczej pewnie bym przemarzła do szpiku kości ![]()
Śmielak znów okazał się mistrzem suspensu i wodzenia czytelnika za nos – próbowałam zabawić się w detektywa, ale nie wyszło mi to (z czego się cieszę, bo nie ma nic gorszego podczas czytania kryminału niż szybko odgadnąć jego finał).
Adrenalina adrenaliną, ale „Wilcza Chata” to także powieść dająca do myślenia, ukazująca intrygujące, przekonujące sylwetki postaci, które zostały stworzone ze znawstwem ludzkiej duszy, także jej najciemniejszych stron.
Nie jest to zwykły kryminał, który po przeczytaniu po prostu odkłada się na półkę. Poznałam tę powieść kilka dni temu, ale wciąż we mnie siedzi.
POLECAM SZCZERZE !!!
BEATA IGIELSKA

